niedziela, 10 maja 2015

KATARZYNA PUZYŃSKA : "MOTYLEK", "WIĘCEJ CZERWIENI", "TRZYDZIESTA PIERWSZA"


Katarzyno Puzyńska! Chylę czoła! 

Muszę przyznać bez bicia, nawet z nieskrywaną satysfakcją, że dawno nie czytałam tak wciągających lektur, które pochłonęły mnie bez reszty i pozwoliły zapomnieć o wszystkim, wyłączyć się, zatracić w świecie książkowych bohaterów. Z drugiej strony pierwszy raz podczas mojej przygody z literaturą spotkałam się z KRYMINAŁEM, którego akcja dzieje się w moim województwie. Tuż za miedzą, można by rzec. 

Lipowo to mała miejscowość w powiecie brodnickim, w województwie kujawsko - pomorskim. Jest położona nad jeziorem Bachotek. Po raz pierwszy przenosimy się do tego miejsca na kartach powieści "Motylek." 

Pewnego dnia spokojne, leniwe życie mieszkańców Lipowa zostaje zachwiane. Przy drodze prowadzącej do miejscowości znaleziono ciało martwej zakonnicy. Chociaż początkowo wszystko wskazuje na to, że kobieta została potrącona przez samochód, po pewnym czasie okazuje się, że padła ofiarą morderstwa. Poza tym, nikt w Lipowie nie zna tożsamości zakonnicy, nie wiadomo w jakim celu pojawiła się w okolicy. 
Do rozwiązania tajemnicy oraz ujęcia mordercy zobligowany zostaje szef komisariatu w Lipowie, Daniel Podgórski wraz z swoimi pracownikami. Aby nie zabierać Wam radości z poznawania tej historii napiszę tylko, że śmierć zakonnicy to nie koniec makabrycznych wydarzeń w Lipowie a rozwiązania zagadki szukać należy w dalekiej przeszłości. 

Już po "Motylku" można było sądzić, że autorka w swoich kolejnych powieściach zaserwuje nam prawdziwą kryminalną ucztę. Katarzyna Puzyńska konstruuje świetne intrygi, nad rozwiązaniem których musimy się pogłowić. W tym aspekcie jej książki doskonale wpisują się w charakterystykę gatunku. Pisarka zwodzi nas, co jakiś czas naprowadza czytelnika na ślad mordercy, by po chwili pokazać, że to fałszywy trop. 

Akcja kolejnej powieści z cyklu tj. "Więcej czerwieni" rozgrywa się latem. Tym razem spokojne życie mieszkańców Lipowa oraz kolonii Żabie Doły zostaje zmącone przez kolejne zbrodnie. Dwie młode mieszkanki obu miejscowości zostały brutalnie zamordowane. Sprawę przejmuje policja kryminalna z Brodnicy. Do ekipy śledczych dołącza Daniel Podgórski. W trakcie czynności szybko pojawia się teza, że za podwójnym zabójstwem może stać seryjny morderca. Czegoś takiego jeszcze w Lipowie nie było!

Ostatnia jak dotąd część cyklu, książka "Trzydziesta pierwsza" przybliży czytelnikom znaną z wcześniejszych powieści historię ojca Daniela Podgórskiego, który również był policjantem. Wraz z swoim kolegą (ojcem bohatera cyklu, policjanta Pawła Kamińskiego) uważany jest za bohatera, ponieważ poświęcił życie, chcąc ratować innych. Dotąd Katarzyna Puzyńska nie zdradzała czytelnikom zbyt wielu szczegółów tej historii. W "Trzydziestej pierwszej" dowiadujemy się, co działo się w listopadzie 1985 roku. Prawdę poznaje również Daniel Podgórski, na jaw wychodzą skrywane przez lata tajemnice. Jednocześnie w Lipowie popełnione zostają kolejne zbrodnie, do wsi wraca osoba odpowiedzialna za śmierć ojca Daniela a pewien naukowiec próbuje odkryć zagadkę zbiorowego samobójstwa członków sekty, która osiedliła się w lesie blisko wsi w latach 60. 

Mam nadzieję, że szybkie przedstawienie fabuły którego dokonałam zachęci kogoś do przeczytania cyklu. Dodam, że Katarzyna Puzyńska stworzyła pełnokrwistych bohaterów, niebanalnych, o skomplikowanych charakterach. Poznamy zwykłych ludzi, jak Maria Podgórska oraz niezwykłe osobowości. Oczywiście warto wymienić tutaj komisarz Klementynę Kopp, moim zdaniem jedną z najbardziej barwnych i oryginalnych postaci kobiecych w polskiej literaturze. 
Ponadto autorka świetnie sportretowała prowincjonalną społeczność, umieszczając w swojej książce wielu przedstawicieli wiejskiej wspólnoty. Poznajemy policjantów, nauczycieli, księży, lokalnych przedsiębiorców, młodzież, nowo przybyłych i tych, którzy są w Lipowie od zawsze, najbogatszych i najbiedniejszych, łącznie z pijaczkami, spędzającymi czas pod sklepem. 

Wątki kryminalne przeplatają się u Puzyńskiej z obyczajowymi. Te drugie zresztą są tak samo pasjonujące i ciekawe, jak podążanie tropem mordercy. Mieszkańcy prowincjonalnej miejscowości mają swoje tajemnice i problemy. Autorce nie są obce konflikty rodzinne, przemoc domowa, miłosne uniesienia, mniejsza lub większa nienawiść oraz małe i duże sojusze. 

czwartek, 16 kwietnia 2015

"RODZINNY PARK ATRAKCJI" IZABELI PIETRZYK ORAZ "ZAWIROWANIE" SABINY CZUPRYŃSKIEJ

Drodzy! 


Dzisiejszy post będzie miał nieco inną formę niż zwykle, ponieważ książki o których chcę Wam opowiedzieć również czytałam nieco inaczej. Tym razem oddałam się lekturom w formie elektronicznej i był to MÓJ PIERWSZY RAZ!
Wszystko dzięki nawiązaniu współpracy z wydawnictwem Prószyński i S-ka :)

Zapraszam!

Izabela Pietrzyk to autorka znana wielu czytelnikom dzięki świetnej powieści "Histerie rodzinne". Książka "Rodzinny park atrakcji" to jej kontynuacja. Kiedy spoglądam za okno i czuję, że niebawem na całego zacznie się czytanie w plenerze, jestem pewna jednego : to powieść idealna na taką okazję! Świetna na wiosnę, cudowna na lato! Książka, przy której spędzenie sobotniego popołudnia na słonecznym tarasie, lub leniwej niedzieli nad jeziorem będzie szczytem relaksu. Serio! 


Izabela Pietrzyk w bardzo ciekawy sposób maluje portret rodziny niezbyt idealnej. Janina ma ciągłe pretensje do swojej córki Wiktorii. Kobieta ma już 40 lat, a na jej palcu nadal nie błyszczy obrączka. To oczywiście powód wielu trosk i zmartwień. Inaczej sprawa ma się z jej drugą córką ; Amelią. Ta posiada męża, Sławka. Facet nie jest ideałem, ale teściowa nie widzi żadnej rysy na jego doskonałym (jej zdaniem!) obliczu. Relacje między siostrami nie układają się najlepiej, a zięć Janiny ma, używając kolokwialnego zwrotu, bardzo dużo za uszami. 
Nie wiem jak Izabela Pietrzyk to robi, ale potrafi w krzywym zwierciadle pokazać naprawdę trudne problemy, z którymi borykają się zwykli ludzie. Portretuje swoich bohaterów tak, że każda z tych osób wydaje się być niezwykła i wyjątkowa, zarówno w dobrym jak i złym znaczeniu tych słów. Książka porusza ważne tematy, czasami bardzo bolesne, takie jak przemoc w rodzinie. Niemniej, autorka nie sili się na zbędny patos czy wprowadzanie czytelnika w refleksyjny i posępny nastrój. Ta książka aż kipi humorem! Praktycznie każda strona wywoływała we mnie nagłe ataki śmiechu. 

Na koniec dodam, że jeśli nie czytaliście pierwszej części tej niecodziennej rodzinnej sagi, to nic straconego. Spokojnie możecie sięgnąć po "Rodzinny park atrakcji", gdyż Izabela Pietrzak doskonale przybliża to,co działo się w "Histeriach rodzinnych". Zachęcam Was jednak do przeczytania obu książek. Będziecie zadowoleni. 



Mam problem z tą książką. Właściwie nie wiem, co o niej napisać. Z jednej strony, czytając powieść Sabiny Czupryńskiej miałam ochotę wyłączyć komputer (czytałam e-book na laptopie) i rzucić nim w najdalszy kąt pokoju, z drugiej zaś nie mogłam się od niej oderwać. 

To lektura pisana bardzo specyficznym językiem, gdzie proza miesza się z poezją rymowaną, a narracja prowadzona jest za pomocą urwanych zdań lub równoważników zdań. Początkowo ten "zawirowany" styl jest bardzo męczący, jednak po dłuższym czasie można się do niego przyzwyczaić. 

Przyzwyczaić, nie znaczy polubić. 

Chociaż miałam ochotę na dłuższe przebywanie z bohaterami, to czytając książkę bardzo się męczyłam. Niestety, nie dałam rady dotrwać do końca, chociaż miałam do lektury kilka podejść. Miłka, targana emocjami ekscentryczka oraz perfekcyjna do bólu Augusta nadal siedzą mi w głowie. Czupryńska za pomocą tych bohaterek portretuje współczesną kobietę. 

Być może kiedyś uda mi się dokończyć tę książkę. Dam Wam o tym znać, moje przemyślenia będą wtedy zapewne głębsze. Tych wypocin powyżej chyba nie można nazwać nawet czymś "recenzjopodobnym" :)




K.K.


Za możliwość poznania powyższych książek dziękuję wydawnictwu Prószyński i S-ka :)

poniedziałek, 30 marca 2015

"PŁACZĄCY CHŁOPIEC" AGNIESZKA BEDNARSKA



"Płaczący chłopiec" to najnowsza książka Agnieszki Bednarskiej, polskiej pisarki mieszkającej na stałe w Wielkiej Brytanii. Fakt ten ma bardzo duże znaczenie, ponieważ to wydarzenia opisane przez angielski "The Sun" zainspirowały panią Bednarską do napisania tej ujmującej powieści. "Płaczący chłopiec" traktuje bowiem o rodzinie i miłości, jest to również opowieść przyprawiona nutką mrocznej tajemnicy sprzed lat. Brzmi banalnie? Być może. Zapewniam Was jednak, że lektura dostarczy wielu wrażeń i zagra na emocjach nawet najbardziej wymagających czytelników. 

"Płaczący chłopiec" jest obrazem. Portretem małego dziecka, Dominika. Zaznaczyć trzeba natomiast, że to niezwykłe dzieło. Kiedy babcia jednego z bohaterów ginie w pożarze, okazuje się, że zabójczy ogień zniszczył wszystko z wyjątkiem tego portretu. Mężczyzna postanawia, że obraz musi zniknąć. Innego zdania jest jego była dziewczyna i przyjaciółka, Danielle. Ta stąpająca mocno po ziemi ekscentryczka zamierza odkryć tajemnice niezwykłego portretu. Zagłębiając się w jego historie poznaje Susan Sparks, starą angielską arystokratkę. Dowiaduje się również, że obraz cieszy się złą sławą. Prawdopodobnie ciąży na nim klątwa, gdyż wszędzie gdzie zawiśnie wybuchają pożary. 

Danielle szybko odkrywa, że droga do rozwiązania tajemnicy tkwi w sportretowanym chłopcu. Okazuje się, że Susan Sparks w przeszłości znała Dominika przez kilka miesięcy. Kobieta zamierza pomóc Danielle w rozwikłaniu sekretu chłopca z portretu, również po to,by oczyścić swoje sumienie. 

Książka Agnieszki Bednarskiej to pełna emocji podróż w głąb ludzkiej psychiki, pokazująca jak ważna w życiu jest miłość i przywiązanie. Powieść po prostu płynie,czyta się ją bardzo lekko. Bednarska połączyła ze sobą kilka gatunków literackich, dlatego też jej książka jest taka niezwykła. Z każdą stroną odkrywamy kolejne punkty na mapie życia Dominika. Wczuwamy się w przeżywane przez bohaterów rozterki, historia nas porywa. Opowieść o małym chłopcu z wyspy Lanzarote w Hiszpanii chwyta za serce, chociaż niektóre momenty książki wywołują dreszczyk strachu i niepewności. 

To piękna powieść. Polecam ją każdemu. 

K.K. 

Za możliwość poznania niezwykłej historii Dominika dziękuję wydawnictwu Black Publishing.

niedziela, 1 marca 2015

"W BLASKU GWIAZD" LYDIA NETZER


Drodzy!

Chciałabym opowiedzieć Wam o książce, która towarzyszyła mi przez ostatni tydzień."W blasku gwiazd" to debiutancka powieść Lydii Netzer. Niezbyt duża objętościowo książeczka (337 stron) jest debiutem. Debiutem udanym, mądrym i głębokim. 

"W blasku gwiazd" to opowieść o młodym małżeństwie. Sunny i Maxon znają się od dziecka, są bogaci, mają czteroletniego syna Bubbera, niebawem urodzi się ich córka. Maxon jest wybitnym naukowcem, laureatem Nagrody Nobla. Pracujący dla NASA mężczyzna wyrusza na Księżyc, by pomóc w jego kolonizacji. Sunny od tego momentu musi poradzić sobie z synem chorym na autyzm oraz innymi "ziemskimi" problemami. Jest jej tym ciężej, że dzień po starcie męża ma wypadek samochodowy. Z jej głowy na oczach sąsiadów spada peruka, która dotąd skrywała wieli sekret Sunny.

"W blasku gwiazd" to bardzo dobry pomysł na niedzielne popołudnie. Główną zaletą książki są moim zdaniem świetnie nakreślone postacie. Szczególnie cenię sposób, w jaki autorka sportretowała Sunny. Już na początku lektury uderzyło mnie, że ta młoda kobieta jest bardzo złożoną osobą. Trudno ją zaszufladkować i określić. Sunny to dziewczyna, która mimo zewnętrznego opanowania, ma w sobie chaos. Czytając książkę miałam wrażenie, że bohaterka ma dziwne, trudne do zdefiniowania problemy z własną tożsamością i kobiecością. Bardzo długo nie potrafiła siebie zaakceptować, a fizyczną odmienność próbowała zatuszować idealnym otoczeniem, wystrojem wnętrz jak z katalogu oraz bezmyślnym kopiowaniem tego, co było kreowane jako perfekcyjne i modne. Wynika to być może z jej trudnej przeszłości oraz faktu, iż od urodzenia była inna. 

Z kolei główny bohater, wychowany w ubogiej, naznaczonej przemocą rodzinie ma problem z dostosowaniem się do norm i zasad panujących w społeczeństwie. Właściwie zupełnie ich nie rozumie, są dla niego abstrakcją. By lepiej funkcjonować w świecie, uczucia i emocje zapisuje za postacią równań matematycznych. Jego wielka inteligencja sprawiła, że Maxon osiągnął niebywały sukces w świecie nauki. Tworzy roboty i jest w tym najlepszy. 

Tych dwoje ludzi pobrało się, tworząc niezwykłą parę. Związek, który nigdy nie był idealny, jednak naznaczony przywiązaniem i miłością. Lydia Netzer w swojej powieści dokonała kompletnej analizy tego małżeństwa, rozkładając na części pierwsze wszystkie żale i smutki Sunny zestawione z racjonalizmem i innością Maxona. Dołożyła do tego chorobliwy perfekcjonizm, obawę przed samotnością i walkę o maksymalne funkcjonowanie niepełnosprawnego syna. 

Na koniec chciałabym dodać, że nie poruszyłam w tym tekście wszystkich wątków, które pojawiają się w książce. Zrobiłam to z pełną świadomością i premedytacją, ponieważ nie chciałabym pozbawiać Was możliwości odkrywania tej wspaniałej historii. 

Serdecznie polecam tą piękną powieść!

K.K. 

Za możliwość poznania historii Sunny i Maxona dziękuję wydawnictwu Black Publishing.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...