czwartek, 13 lutego 2014

"WERANDA PEŁNA SŁOŃCA" JULIETTE FAY

Nie oceniaj książki po okładce. Cóż... Ja oceniam. I bardzo się z tego cieszę. Gdyby nie przepiękna, optymistyczna okładka, nie sięgnęłabym po świetną książkę autorstwa Juliette Fay!

"Weranda pełna słońca" to bardzo emocjonalna, poruszająca opowieść o ludziach, których mijamy codziennie na ulicy. O wdowie z dwójką małych dzieci, księdzu walczącym z samotnością, facecie z cukierni, budowlańcu, który przeżył bolesny rozwód. To opowieść pełna bolesnych rozczarowań, ale również radosnych niespodzianek.

Młoda wdowa, Janie, matka kilkumiesięcznej Carly i pięcioletniego Dylana próbuje nauczyć się życia bez męża. Robby, którego kochała całym sercem, po prostu wyszedł z domu  i już do niej nie wrócił. Co musi czuć kobieta, która zostaje sama, z dwójką małych dzieci? Poczucie bezpieczeństwa, które dotychczas miała, runęło niczym domek z kart. 
"Ale to jest coś innego,  inaczej niż wszystko co było wcześniej. Czułam, że na tym polega miłość. On był miłością*". Nagle miłość znika. Pozostaje pustka, rozpacz i żal do świata. Pojawiają się mechanizmy obronne, które mają uchronić przed kolejnym rozczarowaniem. 

Oczywiście Janie nie pozostaje z problemami sama. Jedną z osób, które chcą pomóc kobiecie, jest proboszcz - ksiądz Jake. Jego cotygodniowe wizyty u Janie, na które młoda matka początkowo reagowała dość niechętnie, przeradzają się w wzajemną fascynację. Autorka przy pomocy tego wątku porusza bardzo trudne tematy. Pojawia się bowiem motyw krzywdzonego dziecka i molestowania seksualnego. Celibat. Samotność księży. Fray pokazuje także, jak wielki wpływ na człowieka mogą mieć traumatyczne wydarzenia sprzed lat. 

Janie i Jake rozumieją się, ponieważ oboje "mają kolce"**, są samotnikami, boją się skrzywdzenia i odrzucenia. Oboje dużo przeszli, łączą ich niezagojone rany - u Janie dość świeże, u Jake - mimo upływu lat - niechcące się zabliźnić. 


Tytuł książki nawiązuje do prezentu, który Janie miała dostać od swojego męża. Gdy już po śmierci Robbiego okazuje się, że wynajął on budowlańca,Tuga Malinowskiego, by postawił przy ich domu werandę, kobieta podchodzi do tych rewelacji dość niechętnie. W końcu jednak ulega - w końcu to pomysł jej ukochanego męża - i budowa rusza wraz z głośnym łoskotem koparki. Z pojawienia się maszyny szczególnie zadowolony jest syn Janie, Dylan.

Autorka pokazuje więzi rodzinne, różne rodzaje rodzicielstwa. Matki, które są zupełnie inne, ich podejście do dzieci. Dzieciństwo bez jednego z rodziców. Ojca, który jest kumplem dla syna i ciotki, która zastępuje matkę swojej siostrzenicy. 

Juliette Fay wspaniale opisuje relacje międzyludzkie. Tworzy postacie wielowymiarowe, mające swoje historie, przeżycia. Naznaczone wydarzeniami, które je ukształtowały. Książka to kilkumiesięczna relacja z życia Janie, życia bez męża, okraszonego traumą i samotnością. To również opowieść o wychodzeniu na prostą, które wymaga nadludzkiej mocy i wysiłku. 

Serdecznie polecam, szczególnie osobom, które lubią książki opowiadające o zwykłych ludziach, ich codziennym - czasami pełnym cierpienia - życiu. O poszukiwaniu szczęścia i spokoju. O wierze w lepsze jutro. 

I o miłości. W końcu jutro walentynki ; )

K.K.

s.32
s.130

26 komentarzy:

  1. Chętnie bym przeczytała tę książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pogodna książka na pogodny dzień. Nie są to jednak moje gusta i mimo, że jest ona dość mądra, nie mam ochoty jej przeczytać. Może kiedyś najdzie mnie ochota na takie "życiowe powieści". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak miałam - zazwyczaj czytałam książki, gdzie królowały horror i krew :) Ostatnio jednak wolę powieści obyczajowe, sama nie wiem dlaczego ;p Chyba się starzeję :D

      Usuń
  3. Zainteresowałaś mnie tą książką. Piękna i optymistyczna historia - przeczytam ją jak tylko pojawi się pierwsze wiosenne słońce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A mi nie podoba się okładka. Fabuła też nie przekonuje... Przepraszam za takie marudzenie, ale to prawda;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka w sam raz na te deszczowe dni - tęsknię za słońcem!
    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię czasami sięgnąć po takie książki, więc na pewno kiedyś przeczytam "Werandę pełną słońca". Tym bardziej, że teraz deficyt słońca... ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Słoneczna, ciepła okładka sprawiła, że zabrałam książkę z biblioteki do domu :)

      Usuń
  7. Tak zaprezentowałaś książkę, że już ją zapisuję do tych, które chcę przeczytać.
    Dla mnie osobiście większość okładek obecnie wydawanych książek, które są efektem komputerowych obróbek zdjęć, a nie efektem pracy ilustratora zniechęca od razu do książki, ale ta faktycznie zachęca chociaż ten motylek jak dla mnie już robi ją ckliwą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, motylek nieco psuje okładkę. Poza tym widać, że jet wklejony ;p Nienaturalnie to wygląda.

      Usuń
    2. Absolutnie tak. Bez motylka byłaby przecudna! :)

      Usuń
  8. Cieszę się, że tak pozytywnie odebrałaś tę książkę, ponieważ mam ją u siebie na półce i zamierzam niebawem przeczytać. Mam nadzieję, że mi tez przypadnie do gustu równie mocno, jak tobie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Może i ja powinnam coś optymistycznego wreszcie przeczytać?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo :) Czasami optymistyczne książki są potrzebne :) Mnie już te wszystkie horrory dały w kość, zmieniam nieco swoje upodobania czytelnicze :)

      Usuń
  10. Uwielbiam takie historie obyczajowe :) Z pewnością przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyznaję - też często oceniam książki po okładkach. Bywa to zdradzieckie - czasem okaże się kompletnym niewypałem, a innym razem strzałem w dziesiątkę.
    kolodynska.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że to będzie coś idealnego dla mnie:) I chociaż staram się nie oceniać książek po okładkach, to czasami też dam się skusić tym szczególnie pięknym, więc Cię rozumiem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja dość często interesuję się książką ze względu na okładkę i dobrze mi z tym :)
    A książkę już zapisałam na listę :)

    Przy okazji zapraszam Cię do mojego wyzwania autorskiego
    http://babskieczytadla.blogspot.com/p/autorskie-wyzywanie-europa-da-sie-lubic.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam nigdy wcześniej o tej książce. Brzmi ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
  15. Od tej ksiażki po prostu bije ciepłem :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja też często oceniam książki po okładce :) Spodobała mi się fabuła i z chęcią poszukam tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Szczerze mówiąc do mnie akurat ta okładka mniej przemawia ale fabuła wydaje się być przyjemna więc jeśli będzie okazja, chętnie przeczytam :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Akut=rat wiary w lepsze jutro mi teraz potrzeba! Chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie słyszałam o tej książce, ale zaraz zapiszę sobie tytuł :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, również te negatywne - często dają do myślenia :)
Spam usuwam. Podawanie adresu swojego bloga w każdym komentarzu nie jest fajne - szybciej zajrzę do Ciebie, jeżeli treść komentarza mnie zainteresuje/zaintryguje/pobudzi do refleksji, niż wtedy, gdy będziesz wklejał/wklejała linki :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...